Menu

A było tak dobrze…

10 listopada 2017 - koktajle

Głupi faceci! Cała trójka mężczyzn w moim życiu musiała w tym tygodniu stanąć po drugiej stronie barykady. Kamil nagadał Łukaszowi samych kłamstw na mój temat, Marek wyjechał na dwa tygodnie do byłej żony, która wróciła ze Stanów.

A moja silna wola schowała się w kącie. Gdy weszłam dziś na wagę, pokazywała ona 61,5 kilograma, czyli półtora więcej niż tydzień temu. I to wszystko przez testosteron płci przeciwnej, który wpłynął na moją kobiecą psychikę domagającą się czekolady. I to nie jednej. Nie zapomnijmy o prawie całej butelce wina i dużym popcornie na komedii romantycznej, podczas której byłam prawdziwą, ryczącą kobietą.

Na siłowni również leciałam w kulki. Wszystkie ćwiczenia wykonywałam szybko, niestarannie, nawet mój trener zauważył, że coś jest ze mną nie tak. I za karę dostałam pół godziny więcej wycisku. Oczywiście, żeby facet nie myślał, że ze mną wygrał, od razu po wyjściu z zajęć poszłam na tłustego hamburgera.

Zbliżam się do końca, a zachowuję się, jakbym nie wiedziała, jak wielki błąd popełniam, żeby zagłuszyć wyrzuty sumienia, powtarzałam sobie, że to nic takiego, przecież tyle kalorii spaliłam. No i masz babo placek, waga zamiast w dół poszła w górę.

Dziewczyny! Nie popełniajcie moich błędów, żal do siebie jest tak ogromny, że nie warto w to brnąć, lepiej zapełnić się dwoma butelkami wody, wziąć parę głębokich oddechów i biec przed siebie do utraty tchu.