Menu

Nowy Ty, nowa ja

10 listopada 2017 - odchudzanie
Nowy Ty, nowa ja

Kolejne dwa kilogramy za mną. Tak samo jak kolejny etap diety z Limveną. Teraz będę mogła spożywać aż! 1500 kalorii dziennie, ciągle zostają ze mną dwa koktajle. Ostatnio kocham czekoladę, brakuje mi kostek czekolady podjadanych przed telewizorem, ale jeżeli nie ma się tego co się lubi… J

Dużo trenuję. W każdej wolnej chwili robię coś aktywnie. Wróciłam do jazdy na rolkach. Co prawda, zaliczyłam parę bolesnych upadków, jednak mimo wszystko cieszę się, że powróciłam do pasji sprzed lat. Co fajniejsze, mój synuś złapał bakcyla i jeździmy sobie razem po pobliskich parkach.

W ten weekend wybraliśmy się również w góry. I to w powiększonym o jedną osobę składzie. Marek bardzo chciał poznać Łukasza, a przez to, że kontakt z synem jest coraz lepszy, poszłam na to. I nie żałuję. Spędziliśmy razem wiele godzin, przeszliśmy dziesiątki kilometrów, spaliliśmy masę tłuszczyku! A co najważniejsze, chłopcy świetnie się razem dogadują. Mamy coraz więcej wspólnych planów, Marek prawie codziennie wpada do nas na kolację. Jest świetnym kucharzem. Dzięki niemu poznałam tyle nowych przepisów, że znów z radością gotuję i spędzam czas w kuchni. Nie sądziłam, że brak monotonii podczas gotowania może być tak przyjemnym uczuciem J